Niskie temperatury niebezpieczne dla życia

10 grudnia 2020

Wychłodzenie organizmu może być śmiertelnie niebezpieczne. Każdego roku, do Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach wiosną, jesienią i zimą trafiają pacjenci w stanie hipotermii. Nie wszystkich udaje się uratować. Stąd apel medyków, o to by uważać i zwracać uwagę na osoby zwłaszcza pod wpływem alkoholu czy środków odurzających, by nie zostawały na zewnątrz.

Dr n. med. Edward Pietrzyk – kierownik Kliniki Kardiochirurgii w WSzZ tłumaczy, że leczenie nieprzytomnego, wychłodzonego pacjenta jest bardzo trudne. To duża „loteria”. O takiej osobie lekarze nie wiedzą bowiem zbyt wiele, a przede wszystkim tego, jakie choroby ma dodatkowo.

Schłodzenie organizmu – jak tłumaczy Edward Pietrzyk – prowadzi do destabilizacji układu krążenia: zaburzeń rytmu, migotania komór, wystąpienia nieoznaczalnego ciśnienia, co wpływa na pracę innych narządów. U osób w hipotermii występują też objawy miejscowe, w postaci odmrożenia kończyn, co grozi nawet amputacją.

Kardiochirurdzy z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego dysponują aparatem ECMO, który służy do mechanicznego ogrzewania pacjentów, z temperaturą mierzoną w przełyku, poniżej 28 stopni Celsjusza. – Jeżeli wychłodzony oddycha samodzielnie, ma zachowaną akcję serca, czekamy do ostatniej chwili z podłączeniem do maszyny – wyjaśnia Edward Pietrzyk i dodaje, że w pierwszej kolejności do ogrzewania stosowane są ciepłe płyny, koce i dopiero, gdy to nie skutkuje, a pacjent staje się niestabilny hemodynamicznie, zostaje podłączony do ECMO, które nie tylko pomaga w podniesieniu temperatury organizmu, ale i wspomaga pracę układu krążenia. Ta metoda leczenia nie jest jednak przeznaczona dla każdego w hipotermii. Przeciwwskazaniem są m.in. urazy, gdyż może dojść do krwawienia do narządów wewnętrznych.

Kardiochirurdzy z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego, w ostatnich latach, uratowali m.in. mężczyznę, który trafił do kliniki, z temperaturą mierzoną w przełyku w wysokości zaledwie 23 stopni. Edward Pietrzyk mówi, że nawet we wrześniu lekarze ratowali człowieka, który zasnął na ławce i uległ wychłodzeniu.

Kardiochirurg ostrzega, że u osób, które znajdują się pod wpływem alkoholu, bądź środków psychoaktywnych wyłącza się „układ alarmowy”, który w normalnym stanie informuje chociażby przez dreszcze o tym, że z organizmem dzieje się coś niedobrego. Jeżeli dana osoba zasypia i przez dłuży czas przebywa w niskiej temperaturze, w wielu przypadkach nie można jej już pomóc.

Opublikowano w aktualnosci przez Rzecznik Prasowy