Lekarze: cc są obarczone dużym ryzykiem

13 marca 2019

W ubiegłym roku, lekarze z Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach musieli 11 razy wykonywać ratujące życie operacje okołoporodowego usunięcia macicy. W tym roku, takie zabiegi przeprowadzono już w Klinice Położnictwa i Ginekologii WSzZ u dwóch rodzących,

– Operację taką trzeba wykonać kiedy mamy do czynienie z łożyskiem wrastającym lub przerastającym bliznę po poprzednich cięciach cesarskich, co należy do najpoważniejszych powikłań cc, których liczba w Polsce rośnie lawinowo – informuje doktor Grzegorz Wydrzyński, zastępca kierownika Kliniki Położnictwa i Ginekologii WSzZ. Specjalista przypomina, że operacje takie wykonuje zespół interdyscyplinarny złożony z: ginekologów, chirurga onkologa, urologa, radiologa interwencyjnego i chirurga naczyniowego. – Zabiegi takie są konieczne u kobiety, która przeszła jedną, dwa, czy trzy cięcia cesarskie i w kolejnej ciąży dochodzi u niej do patologicznego zagnieżdżenia łożyska w dolnym odcinku macicy i do jego wrastania, bądź przerastania przez bliznę – wyjaśnia dr Wydrzyński.  Jak dodaje, w trakcie tych operacji, pacjentka narażona jest na znaczną utratę krwi, dlatego zabieg jest bardzo niebezpieczny, ale konieczny by uratować życie. Klinika Położnictwa i Ginekologii Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Kielcach jest jednym z niewielu ośrodków w kraju, gdzie z powodzeniem wykonywane są te procedury, a pomoc otrzymują tu ciężarne niemal z całej Polski.

Portal Rynekzdrowia.pl powołując się na raport Euro-Peristat podaje, że: „pod względem cięć cesarskich wyprzedzamy niemal cała Europę. Najwięcej cesarskich cięć wykonuje się w województwach łódzkim, świętokrzyskim i podkarpackim. W 2017 r. w łódzkim ponad 51 proc. porodów zakończyło się cesarką, w świętokrzyskim 51 proc. Na Podkarpaciu było ich jeszcze więcej, bo 52 proc.”.

– Myślę, że na taką sytuację wpływają dwa aspekty: działania lekarskie i oczekiwania kobiet – wylicza doktor Wydrzyński, który opowiada, że pacjentki uważają obecnie cesarskie cięcie za zabieg kosmetyczny i bezbolesny, tymczasem jest to jedna z najpoważniejszych operacji, jakie mogą być w położnictwie i ginekologii. – Myślenie w kategorii, że cięcie potrwa dwadzieścia minut, dostanę znieczulenie i będzie po porodzie i po bólu jest mitem. Cięcie cesarskie nie jest dobrodziejstwem ani dla kobiety, ani dla jej dziecka – przekonuje Grzegorz Wydrzyński.

Jak wyjaśnia, dzieci urodzone przez cc są zdecydowanie gorzej przygotowane do życia poza łonem mamy, nie są skolonizowane dobrymi bakteriami, wydzielają znacznie mniej hormonów stresowych, które pozwalają noworodkowi rodzącemu są drogami natury zdecydowanie lepiej zaadaptować się do życia.

Lekarz podkreśla, że są okoliczności, gdy kobieta nie może urodzić naturalnie (np. nieprawidłowe położenie dziecka), ale jednocześnie wzrasta liczba pań, które chcąc skłonić położnika do wykonania cesarskiego cięcia posiłkując się zaświadczeniami od innych specjalistów: psychiatry, okulisty, ortopedy czy neurologa.

O tym, że warto rodzić naturalnie przekonana jest również pani Agnieszka – mama piątki dzieci. Kobieta z przyczyn medycznych przeszła trzy cc – ostatnie zakończyło się usunięciem macicy.

– Cesarskie cięcia są w niektórych wypadkach wskazane, ale najlepsze dla matki i dziecka jest poród naturalny, i tego powinny się trzymać wszystkie mamy. Mimo bólu mają zdrowe dziecko i wiedzą, że z nim oraz z dzieckiem jest wszystko dobrze – przekonuje pani Agnieszka. Pacjentka zaznacza też, że o wiele szybciej wracała do sprawności fizycznej po porodzie naturalnym niż po cc.

Opublikowano w aktualnosci przez Rzecznik Prasowy